czwartek, 22 sierpnia 2019

Abstynencja seksualna we wczesnym chrześcijaństwie (I – V wiek)

           Tekst jest moim streszczeniem dwóch książek, które przeczytałem (podane na końcu tekstu).

Powszechnie w chrześcijaństwie akceptuje się seksualność w ramach małżeństwa. Jednak już u początków chrześcijaństwa pojawiły się pewne wręcz purytańskie ujęcia seksualności. Warto prześledzić ewolucję poglądów chrześcijan na sprawy dotyczące życia seksualnego. Sprawy te odgrywały bardzo istotną rolę w życiu ówczesnych chrześcijan ich wpływ jest też obecny dziś.
Żydzi powszechnie akceptowali Boży nakaz, aby się rozmnażać, ale już w I w p.n.e. pojawiły się różne ruchy m.in. sekta z Qumran i esseńczycy. Tworzyli oni zakon mężczyzn żyjących w celibacie. W czasach Jezusa na Pustyni Judzkiej i w okolicach Morza Martwego pojawiły się grupki mężczyzn żyjących w odosobnieniu. Pojawiały się postaci ascetycznych proroków, którzy kojarzeni byli z zachowaniem wstrzemięźliwości płciowej. W tamtym czasie w Jezusie widziano proroka, a sprawa jego celibatu nie była tak ważna, stanowiła jedynie pewien praktyczny wymóg. Jezus akceptował monogamiczne związki małżeńskie. Nawoływał do prostoty serca (Mt 5, 28; Mk 7, 21), ale swoim uczniom kazał iść ze sobą, co oznaczało porzucenie swoich domów. Apostołowie żyli we wstrzemięźliwości. Z czasem narastała obcość zwolenników Jezusa wobec zwykłych religijnych Żydów. Ten sposób życia zaczęto postrzegać jako istotę bytowania w królestwie, gdzie nie było małżeństwa. Reszta zwolenników żyjących w małżeństwie nie chciała dopuścić do rozpadu rodzin. Św. Paweł w swoich listach pisał o nowym stworzeniu (Ga 1, 1; 11-12. 15-16 w Flp 3, 21), nowym ciele. Obecne ciało u Pawła jest słabe i zniszczalne (2 Kor 4m 10), stanowi naczynie gliniane, ale już tym ciele jest cząstka ducha. W liście Rzymian (Rz 7, 18; 23-24) ciało jest tym, które wiedzie ku śmierci. Paweł przeciwstawiał ducha i ciało, mówił o konflikcie między nimi, ale istota ludzka pierwotnie nie była rozdarta miedzy ciało i duszę (Rz 8, 11). W Liście do Koryntian (1 Kor 6, 9-10) wymienieni są ci, którzy nie wejdą do królestwa, Pawła gorszyła rozwiązłość pogan. Ciało widział jako świątynię Ducha Świętego. Tym czasem Bóg powołał do świętości. Drobiazgowe poglądy na sprawy małżeństwa i płci znajdują się w Pierwszym Liście do Koryntian (1 Kor 7, 1-40) m. in. Słowa: dobrze jest mężczyźnie nie łączyć się z kobietą, zachować wstrzemięźliwość, ale wie, że nie każdy może w tym żyć. Niemniej dodaje: Pragnąłbym by wszyscy byli jak ja. Jednak Paweł uznawał, że małżeństwo jest bezpieczniejsze od nieprzemyślanego celibatu. Bardziej chodziło mu o podkreślenie wszystkich więzi społecznych. Bezżenność była czymś lepszym na przyjście Pana. Czas był krótki, a paruzja miała unieważnić małżeństwo. Inaczej małżeństwo ukazano w listach popwałowych (Ef 25, 28-30; Tm 2, 11-13, 15) zwolennicy Pawła ukazali go jako pragnącego zachować małżeństwo, biskup, kapłan mieli żony, zatem dowartościowano małżeństwo. Wspominano o czystości i wstrzemięźliwości, ale pokolenie popawłowe czyniło to z chłodem.
W tym czasie ludzie dobrze wychowani uznawali seks, popęd i śmierć za sprawy tabu, pogan pociągały rygorystyczne przepisy żydowskie. Chrześcijanie wyróżniali się przez odrzucanie rozwodów, ponownych małżeństw, podkreślali wagę czystości, a wstrzemięźliwość zyskała znamiona heroizmu niemal takiego jak w obliczu śmierci. Chrześcijanie uznawali, że wobec nadchodzącej paruzji pozostało niewiele czasu, dlatego lepiej było żyć w czystości. Rabini uznali seksualność, ale poddali ją kontroli. Dla chrześcijan czystość zwiastowała rychłe nadejście nowego stworzenia.
Żydzi i poganie uważali, że abstynencja seksualna, zwłaszcza dziewictwo czyni z ciała człowieka lepszego odbiorcę boskiej inspiracji np. Mojżesz opisywany przez Filona Aleksandryjskiego. Ireneusz i Tertulian bliscy poglądowi, że ciało powoli przygotuje się na niesienie brzemienia Bożego Ducha, ciało stanie się naczyniem dla Ducha Bożego. Z czasem prorokowanie i abstynencje seksualną zaczęto ze sobą łączyć jako od siebie zależne.
Żądza i pożądanie wydawały się czymś niestosownym dla człowieka, którego serce miało być przeźroczyste dla Ducha. Hermas z żoną żył w abstynencji, celem było osiągniecie dziecięcej prostoty – uczciwości w postępowaniu. Z kolei dziewice widziano jak lojalne Chrystusowi. Według Tertuliana abstynencja seksualna stanowiła najskuteczniejszą metodę do osiągnięcia jasności duszy.
Chrześcijanie byli zgodni co do tego, że paruzja będzie zwiastować koniec czasu. Abstynencja dawała możliwość wstrzymania czasu, popęd był jednokierunkowym procesem, trzeba było odciąć się od tej perpetuum mobile. Pojawiły się w związku z tym grupy enkratyków, którzy uważali że Jezus przybył, aby uwolnić od błędu, od związku płciowego. Śmierć będzie tak długo istniała jak długo kobieta będzie rodzić dzieci (Ewangelia Egipcjan). Seks dawał chwilę triumfu nad śmiercią, ale był w nim obecna nuta smutku, każde życie narodzone zmierzało ku śmierci. Pierwotne chrześcijaństwo było bardzo zróżnicowane poglądach na wiele kwestii, konieczne było sformułowanie kanonu pism. Pierwszym był Marcjon z Synopy z II wieku, oparł się on na Ewangelii Łukasza i listach św. Pawła. Tacjan z Syrii dokonał syntezy 4 ewangelii i powstał Diatessaron – zawarł w nim radykalne poglądy na seksualność. Marcjon i Tacjan od swoich wyznawców wymagali abstynencji seksualnej. Marcjon widział ten świat i jego czas pod władzą złego Boga Stwórcy, ten czas był oddzielony przepaścią od nieba Boga prawdziwego, ale Jezus przybył aby ocalić ludzi. Obecny wszechświat był dziełem potęgi twórczej dalekiej od najwyższego spokojnego Boga. Bóg stwórca był Bogiem żydowskiego prawa, prawo wywoływano wielkie napięcie między ciałem a duchem, wiązane było z przymusami społeczeństwa. Jezus przybył, aby uwolnić ludzi od Prawa. Marcjonici odrywali jednostki od społeczeństwa, Kościół ortodoksyjny był temu przeciwny, ponieważ uznawał ważności małżeństwa. Tacjan z kolei stawiał sobie za cel złącznie człowieka z Duchem Świętym i z tego wynikała abstynencja, dusza zaistniała by być poślubioną Duchowi. Według enkratyków (wstrzemięźliwych) Kościół powinien składać się z grup mężczyzn i kobiet żyjących w abstynencji o określonej diecie, pozbawionej wina i mięsa. Odwoływali się do upadku Adama, to seksualność doprowadziła do upadku człowieka. Życie płciowe oznaczało włączenie się w cykl śmiertelności. Prokreacja ukazywała dobitnie przepaść między ludzkością, a Duchem Boga, wynikała ze zwierzęcego świata, ale każdy miał wolną wolę i mógł się jej oprzeć. Wyrzeczenie odbierało śmierci dalsze ofiary, abstynencja czyniła dziećmi. Pisma takie jak Akta Judy Tomasza posiadały bardzo ascetyczny wydźwięk. Dla enkratyków płciowość była znakiem ludzkiego zniewolenia, mówili oni: małżeństwo przemija w niesławie, trwa tylko Jezus. W 2 połowie II wieku działał również Walentyn, przewodnik duchowy i gnostyk. Walentyn uznawał Ewangelię Jana i listy Pawła.. Walentynianie wyróżniali się na tle innych chrześcijańskich gnostyków akceptując małżeństwo, choć bardziej zawansowali gnostycy żyli w celibacie. W gnostyku rozpływały się żądze, uzyskiwał on pełnię harmonii. Kobiety na równi z mężczyznami mogły uczyć innych. Walentyn działał w Aleksandrii, nauczał tam także Klemens, był on wrogi enkratykom. Według niego osoba ludzka przeznaczony jej cel osiąga przez ciało: małżonka i sprzymierzeńca duszy. Klemens reprezentował ideał życia stoickiego, wolnego od namiętności. Kruche ciało było odnawiane przez prokreację. Greccy Autorzy pogańscy twierdzili, że seks powinien być pozbawiony przyjemności. Życie seksualne miało być uporządkowane, według Klemensa seks ma być świadomym aktem wykonanym w służbie Boga, w celu posiadania dzieci. Seks w żaden sposób nie odwodził od Chrystusa. Doceniał uświęcenie małżeństwa, a wdowy zachęcał do czystości.
Społeczne aspekty małżeństwa i rodziny w pismach wczesnochrześcijańskich pisarzy, którzy wpisywali się w ramy rysującej się dopiero ortodoksji znajdują się na dalszym planie. Ważniejsze są zagadnienie religijne i moralne. Nauka ojców Kościoła z II i III wieku nie pozwala odtworzyć tego jaka było małżeństwo i rodzina chrześcijańska, poza tak ważnymi cechami jak jedność, nierozerwalność. Prawdopodobnie chrześcijanie przejęli antyczny obyczaj zawierania małżeństwa, wydaje się na to wskazywać anonimy List do Diogeneta 5, 6) żenią się jak wszyscy. Ignacy Antiocheński nadmienia, że małżeństwo zgodne z wolą Bożą jest zawierane za wiedzą biskupa (List do Polikara 5, 2). Bardzo ogólnikową wzmiankę o małżeństwie podaje Tertulian (Do żony II, 9).
W III wieku ukształtowało się coś co można nazwać estetyką, wrażliwością dziewictwa wstrzemięźliwość dotyczyła ludzi głównie po małżeństwie. Wraz z tym rosła pozycja wdowy, która była bliska statusowi kleru, tyle że nie miała ona święceń. Wielki myśliciel Orygenes widział ciało jako granicę i źródło frustracji, ale też i wyzwanie do przekroczenia tej granicy. Ciało było niezbędne do stopniowego uleczenia duszy, w końcu ciało zostanie przemienione wraz z duchem. Seksualność traktował jako coś przemijającego, niekonieczny dodatek do cielesności. Według Orygenesa dziewictwo było konkretyzacją czystości duszy, dziewicze ciało utożsamiano z pierwotną duszą. Odrzucenie seksualności było afirmacją fundamentalnej wolności także od powinności społecznych, małżeński seks prowadził do prymitywizacji ducha, podejrzewał w tym również lubieżność. Osoby zachowujące abstynencję były uprzywilejowane w Bożym Planie przemiany ludzi. Ciało można przebudować w święty przybytek Pana.
Pogaństwo miało podobne kodeksy seksualności jak chrześcijaństwo, przynajmniej jeśli chodzi o elity, również charakteryzowały się surowością, ale nie były tak radykalne, nie wychwalało życia w absolutnej wstrzemięźliwości. W III wieku Metody twierdził, że prawdziwe potomstwo rodziło się z głoszenia Ewangelii, sporo kobiet nie miało wystarczającej ilości kandydatów wśród chrześcijan, dlatego też było sporo dziewic. W Aktach Judy Tomasza wielki nacisk kładziono na czystość mężczyzn, którzy wręcz w ciałach nosili osobę Chrystusa. Dziewice postrzegano jako panny młode poślubione Chrystusowi, wtedy stawała się ona święta i niedostępna dla innych.
Na zachodzie ośrodkiem abstynencji seksualnej był kler. Euzebiusz pisał o 2 drogach chrześcijaństwa: 1 – poświęcenie Bogu, 2 - łagodniejsza i bardziej ludzka: życie w rodzinie. W okresie późnego cesarstwa nastąpił triumf purytańskiej moralności, uznawali to Żydzi i poganie. W IV wieku całkowite wyrzeczenie się seksu było powszechnym wychwalanym rysem życia chrześcijańskiego. Żywot Antoniego mówi o mnichu, który zmagał się ze swoimi żądzami na pustyni. W Egipcie powstało wiele kolonii ascetów, uciekających od świata na pustynię. Popęd traktowano jako wiodący do małżeństwa, a to z kolei do struktur społeczeństwa. Asceci uważali, że ludzkie ciało to układ samowystarczalny, może pracować na własnym cieple, a ciepło zyskiwano tylko przez trochę jedzenia. W ich życiu ważną rolę odgrywał post i ciężka praca. Ci asceci uważali, że nieśmiertelny duch może być oczyszczony i wysubtelniony przez glinę ciała.
Grzegorz z Nyssy twierdził, że rozdział płci to element nienormalnej sytuacji ludzkich istot, seks sprawia, że walka ze śmiercią jest bez sensu. Ciało Adama było inne, czyste zatem zharmonizowane i uporządkowane. Powrót do tego stanu był ostatecznym celem duszy i ciała. Seksualność nie była karą, choć pojawiła się po upadku wraz ze śmiercią. Bóg wiedział, że Adam będzie jej potrzebował. Upadek Adama wynikał z jego pragnienia posiadania i kontrolowania ziemi. Stan dziewictwa niósł tchnienie czystego czasu Adamowego. Jan Chryzostom głosił potrzebę kontroli popędu, ale bardziej koncentrował się na innych sprawach np. jałmużny bogactw itd. W Syrii żyły „osoby anielskie” nawiązywało do ruchu enkratyków z II w. Wierzyły one, że Duch Boży może wynieść kobiety i mężczyzn ponad normalne konieczności i niebezpieczeństwa ludzkiej kondycji. Ruch messalian, traktował popęd płciowy za przejaw diabelskich sił.
Ambroży z Zachodu nie znał enkratyków i ascetów ze Wschodu. Tylko w izolowanych miejscach chrześcijanin z Zachodu mógł dążyć do świętości. Wysoką pozycję posiadały poświęcone dziewice. Stanowiły one swoisty ruch ascetyczny, jego patronkami były kobiety ze elit. Ambroży akcentował wyższość umysłu, prymat woli, był bardzo wyczulony na słabości ciała. Przyoblec się w Chrystusa, oznaczało przemienić cielesność. Z Chrystusem można okiełznać pożądliwe ciało i stopniowo wznosić się ku górze. Ciało miało być oglądane w jasnym świetle spowijającym nieskalane ciało Chrystusa Pana, jednak w ciele człowieka była okropna blizna – seksualność. Najważniejsze było w jego myśli narodzenie Chrystusa z dziewicy. Poczęcie i życie Jezusa było pozbawione popędu, było mostem między obecnym upadłym stanem ludzkości, a jego przemianą przyszła podczas Zmartwychwstania. Ciało Jezusa wolne od skazy poczęcia i popędu było znakiem doskonałej istoty ludzkiej. Ambroży twierdził, że ciało ludzkie może zostać odkupione tylko przez ciało zrodzone dziewiczo, bez żądzy płciowej. Maryja była aula pudoris – królewską komnatą niepokalanej czystości. Ambroży bronił tezy, że Maryja była zawsze dziewicą.
Św. Hieronim był Ojcem Kościoła i ascetą. Uważał za Orygenesem, że ideał niestrudzonej ascetycznej pracy umysłowej połączony z codziennym rozpamiętywaniem rozkoszy Prawa mógł objąć także dojrzałe i wykształcone kobiety. Dla Hieronima ciało było mrocznym lasem pełnym dzikich bestii, które można było kontrolować tylko przez ścisłą dietę i rygorystycznie unikanie podniet seksualnych. Kobieta i mężczyzna to istoty nieuleczalnie seksualne, są nawzajem dla siebie źródłem pokusy. Hieronim dokonał seksualizacji Pawłowej koncepcji cielesności. Mówił, że pierwsze małżeństwo to godna pożałowania kapitulacja, ale wybaczalna. Drugie małżeństwo to krok do burdelu. Kapłani Kościoła katolickiego powstrzymywali się od stosunków seksualnych, tak jak żydowscy arcykapłani, ponieważ ołtarz Nowego Prawa świętszy jest od Starego. Hieronim wręcz obsesyjnie wychwalał czystość. Ambrozjaster twierdził, że seksualność można poddać samokontroli, zalecał długie okresy abstynencji dla małżonków. Ideał nieba Hieronima stanowiło rzymskie społeczeństwo, z którego usunięto szkodliwe pragnienia. Św. Augustyn z Hippony w czasie swojej młodości dużo przebywał u manichejczyków, którzy wyznawali skrajnie dualistyczną wiarę, to co cielesne uznawali za złe. W ich wspólnocie występowali tzw. wybrani, bezdomni i żyjący w ścisłym celibacie. Sam Augustyn jako młody człowiek miał konkubinę. Po jego nawróceniu zaszły wielkie zmiany w jego postrzeganiu seksualności. Po 400 roku Augustyn pisał o Adamie Ewie jako o istotach fizycznych z płciowością. Bóg umieścił ich w raju, aby stworzyli lud. Anielski stan rodziców był przyszłością. Augustyn był przeciwny wzniosłym koncepcjom czystości Hieronima. Katolików uspokajał, że małżeństwo jest fundamentem całego społeczeństwa i nie jest wynikiem przypadku. Jednak seksualność dalej niepokoiła, seks był drugorzędny wobec przyjaźni. Najpierw pojawiała się przyjaźń, potem seks. W raju seks wynikał ze świadomej woli człowieka. Harmonijne małżeństwo trwało w abstynencji, oparte na prostoduszności i przyjaźni. pierwotnie Adam i Ewa cieszyli się harmonią duszy i ciała. Ale pisząc dalej Augustyn uznał popęd za symptom upadku Adama. W dziewiczych narodzinach Chrystusa Maryja odzyskała harmonię Ewy. Dla Grzegorza z Nyssy i Jana Chryzostoma popęd był miłosiernym, ale prymitywnym remedium na śmierć. Dla Augustyna popęd był cieniem śmierci, który uderzał w wolną wolę człowieka.
Julian, biskup Eklanum twierdził że rezygnacja z seksu nie jest konieczna, żądza seksualna nie jest zepsuta i bezbożna. sugerował, że obecny popęd był różny od tego, którym Bóg obdarzył Adama i Ewę w raju. Żądzę niekiedy trzeba kontrolować, ale nigdy nie można jej nazywać upadłą. Bronił on popędu seksualnego (był żonaty), uznawał, że rozkosz seksualna nie jest przejawem złego zwichnięcia natury ludzkiej. Występował przeciw poglądom Augustyna. Tylko nadużywanie żądzy zasługiwało na karcenie. Ludzie w małżeństwie muszą akceptować libido. Dodawał do tego pelagiańską wiarę w możliwość poddania płciowości władzy woli. Dla ogółu chrześcijan w IV wieku seks w małżeństwie nie był zły, wyjątek manichejczycy i messalianie (popęd to diabelska siła). Augustyn twierdził, że doznanie seksualności wymknęło się spod kontroli, dla niego w seksualności pobrzmiewało echo nieodwracalnego skutku pierwszego grzechu ludzkości. Augustyn uznawał popęd w małżeństwie, ale popęd namiętny był w konflikcie z prawem umysłu. W raju popęd był spokojny. W wizji Augustyna człowiek to istota upadła, więc musi poddać ciało dyscyplinie.
Chrześcijańska koncepcja płciowości zmierzała do wyłuskania osoby ludzkiej ze świata fizycznego. Koncentrowano się na sercu człowieka z pominięciem ciała. Doświadczenie płciowości odzwierciedlały pozycję ciała jako czegoś chwiejnego. Dla chrześcijan Bóg stworzył ciała, ale Adam ściągnął na nie hańbę śmierci i pożądania. Wraz z tym pojawiła się wrażliwość na nagość, której wcześniej w starożytności nie było. Chrześcijanie wyrażali nadzieja na przemianę ciała po Zmartwychwstaniu.
Kult Maryji Dziewicy i innych dziewic świadczył o silnej potrzebie absolutnej łączności z doskonałymi istotami ludzkimi. Chrystus i Maryja mieli ciała ludzkie, ale przemienione bez skazy. Maryja była matką, ale nie zburzyło to w niej ładu. Czułość Jezus – Maryja było pozbawione dwuznaczności. Chrystus miał doskonałe ciało. Kult Dziewicy były świetlista odwrotnością mrocznego mitu wspólnego upadłej ludzkości. Wszystko to wpłynęło na postrzeganie seksualności w chrześcijaństwie.

P. Brown, Ciało i społeczeństwo. Mężczyzni, kobiety i abstynencja seksualna we wczesnym chrześcijaństwie, tłumaczenie I. Kania, Kraków 2006.
W. Myszor, Pierwotne chrześcijaństwo. Idee i życie społeczne chrześcijan II i III wieku, Warszawa 2000.




środa, 14 sierpnia 2019

Aseksualność nabyta?


     Bardzo kontrowersyjny temat, w wielu osobach budzi szok, zdziwienie, wyśmianie. Jako, że swego czasu dużo udzielałem się na forum osób aseksualnych, nieco poznałem to środowisko. Ogólnie przyjmuje się tam, że raczej można się urodzić osobą seksualną, wierzę, że są w istocie takie osoby. Jednak tego tematu nie będę rozwijał.
Skupię się na tym jak to jest ze mną. Otóż od okresu dojrzewania pojawił się popęd seksualny, normalna rzecz, jednak z racji mojej gorliwości religijne wobec katolicyzmu uważałem wszystko, co związane z seksualnością za grzech. Miałem wypaczone podejście, trwało to latami. Tłumiłem w sobie popęd, nienawidziłem siebie za dawanie sobie w nim upustu. Potem zacząłem oddalać się od katolicyzmu, znalazłem własna wiarę i drogę do Bóstwa, jednak choć już seksualność nie była postrzegana jako coś złego, niemniej jednak nadal było to poczucie, że jest to niegodne mnie, że muszę nad sobą panować. Potem przez lata różnych zauroczeń, zakochań bez wzajemności, z reguły nie miałem odwagi wyznać uczucia. Gdy to robiłem, było za późno.
    W końcu w wieku 19 lat pojawiła się odwzajemniona pierwsza miłość. Przez około 8 miesięcy wszystko szło dobrze, jednak potem dziewczyna, która tak kochałem postanowiła zerwać, potem wróciła, lecz po kilku miesiącach ostatecznie zakończyła ten związek. Przestała kochać, ponadto zdradzała mnie i to dwukrotnie. Jednak ja zaślepiony miłością nie patrzyłem na to. Miałem niską samoocenę, więc uważałem, ze każda kobieta, która mnie pokocha, jest jedyna na świecie i innej nie będzie. Przez około 2 lata chodziłem za minioną miłością, spotykaliśmy się, rozmailiśmy, ale cóż nic ponadto w zasadzie. Nawet będąc w związku z nią nie doszło do kontaktu seksualnego, najwyżej pieszczot. Uważałem, że przyjdzie czas, jakoś nie śpieszyło mi się. Potem znów miotałem się a miłością i popędami, które starałem się tłumić. Często w kimś się podkochiwałem bez słowa i wzajemności.
     Potem w styczniu 2010 roku poznałem kolejną dziewczynę, tym razem to ona mnie pokochała, szybko staliśmy się parą. Byłą niezwykła, przebojowa, z charakterem i temperamentem. Już po miesiącu bycia razem doszło do mojego "pierwszego razu". Dziwnie się czułem, Potem był krótki czas upojenia tym, ale szybko to wygasło. Nie wiem czy był to efekt, że wracało to co kiedyś w sobie tłumiłem, to poczucie, że to niegodne. Faktem jest, że zaczytywałem się w lekturze duchowej, bliskiej tematom ascetycznym i to mi imponowało. W ogóle od samego początku jeśli chodzi o relacje damsko-męskie miałem bardzo idealistyczne podejście, bliskie miłości platonicznej, czysto zielone bez popędu. Bylem aktywny seksualnie ze względu na ukochaną, jednak stopniowo czułem się z tym coraz gorzej, w końcu zmuszałem się do zbliżeń dla niej. Gdy podczas studiów widzieliśmy się raz w tygodniu to tak seksu było dla mnie za dużo. Ten proces postępował, w końcu po ponad roku doszło do pierwsze rozstania, ale na 2 tygodnie. Ukochana wiedziała w czym problem i nakazała nad tym popracować, jeśli mi zależy. Miałem polubić aktywność seksualną także względem siebie. Ponieważ bałem się zostać sam, niby nad tym pracowałem, chciałem być z nią, bo mimo wszystko bez niej nie widziałem swego życia. Wróciliśmy do siebie, jednak szybko pojawił się ten sam problem w końcu po 1,5 roku bycia razem rozstaliśmy się. Nie chciałem jej oszukiwać i oszukiwać samego siebie, działać wbrew sobie. Pierwszy raz w życiu podjąłem najtrudniejszą decyzję w moim życiu i iście męską, zakończyłem ten związek.
Było ciężko, przez pól roku odkochiwałem się, oddając się nauce na studiach i pracy po zajęciach. Znów na studiach będąc we Wrocławiu ulegałem przelotnym zauroczeniom w rożnych dziewczynach, głównie poznanych w sieci. Od dziecka przecież zawsze byłem nieśmiały, spotykałem się z wieloma, ale z reguły było to jedno spotkanie na zasadzie rozmowy i koniec, więcej przegadałem wirtualnie.
W 2012 roku zakochałem się w dziewczynie tak poznanej, była ideałem mojego piękna i podrywała mnie, myślałem, że w istocie czegoś chce. W końcu spotkaliśmy się, było miło, nawet pieszczoty i w ogóle, ale dziwne to było. Wiedziałem, że się zakocham i to było u mnie normalne, każdy bliższy kontakt zawsze niósł u mnie miłosne uczucia. Jednak ta dziewczyna zerwała kontakt, potem w końcu się dowiedziałem, że tylko się "bawiła". Byłem zawiedziony, cóż znów miotałem się w porywach serca. Szkoda to rozwijać, ta sama śpiewka nieustannie. 2013 roku wraz kolejnym rokiem akademickim rzuciłem studia, czułem, że wypaliłem się, nie potrafiłem pozbierać myśli odnaleźć się w nauce, niska samoocenę, a w zasadzie pogarda do siebie, ponadto melancholijne, apatyczne podejście przesądziło sprawę. Chwilowo pracowałem we Wrocławiu, Potem wróciłem do mojego ukochanego miasta. Tam pracowałem na sezonie przy skupie ziemniaków z bratem. W tym czasie poznałem pewną dziewczynę oczywiście wirtualnie, dobrze się rozmawiało, szybko się spotkaliśmy i cóż alkohol, popęd seksualny dało sobie upust. Była drugą dziewczyną z którą się kochałem. To było taki romans, niby przeważał zwykły popęd, ale w istocie oczywista sprawa, bo znów się zakochałem, z każdym zbliżeniem coraz bardziej, trwało to 1-2 tygodnie, jednak znów idealistyczna miłość w moim wykonaniu brała górę nad zwykłym popędem, w istocie znów zmuszałem się do kontaktu seksualnego ze względu na dziewczynę, a sam bylem na to niemal znieczulony. Tak jak z pierwszą dziewczyną tak i z tą widziałem, że nawet nie zależało mi na mojej rozkoszy, mogłem obyć się bez. Miałem takie podejście, zadowolić dziewczynę i już ze względu na nią, ale wbrew sobie, bo nie przepadałem za miłosnymi zbliżeniami. To oraz jej niezdecydowanie i obawa, że za bardzo się zakochałem doprowadziły, że zerwała tą znajomość, prze z kilka dni łaziłem za nią, wydzwaniałem itd. Bylem nachalny, jednak ona postanowiła zerwać to całkiem. Nie mogłem się w tym odnaleźć, totalne załamanie.
Powoli jednak dostrzegłem wreszcie to wszystko. Szczyt frustracji, goryczy uświadomienia swojego wypaczonego podejścia do miłości na zasadzie już od razu zakochanie, bieganie za kobietami, płaszczenie się, to wszystko po moich przemyśleniach sprawiło, że postanowiłem zakończyć w wielkiej frustracji gonitwy za miłością. W efekcie stopniowo też popęd seksualny jakby przygasał, ponadto potem wyjechałem do Holandii tamtejsza praca ponad siły w zasadzie doprowadziły do zaniku libido. Do tego doszły problemy zdrowia psychicznego, apatia, melancholia to wszystko doprowadziło do zaniku popęd seksualnego, o dziwo jednak tym razem już mi tego nie brakowało, nawet nie chciałem dawać temu ujścia. Stało się to końcem 2014 roku i w zasadzie ten stan trwa do dziś. Od czasu do czasu w nocy pojawiała się polucje, cóż ciało musi mieć swoje ujście, jednak fantazje, sny erotyczne od lat już zanikły. 
Moja seksualność stała się dla mnie czymś minionym oddzielnym ode mnie. Czymś co w ogóle mnie nie interesuje, zanikła też chęć znalezienia partnerki w miłości. Prędzej towarzyszki na zasadzie kontaktów bez seksu i jakichkolwiek pieszczot. Trwa to już tyle czasu i w zasadzie nie jest mi z tym źle w sensie duchowym, jednak brak seksu pewnie ma też negatywny wpływ na zdrowie. Stałem się bardziej nerwowy, drażliwy, marnie się, pojawiło się umiłowanie dobrego jedzenia i picia. Ponadto mam swoje pasje, głownie moje handmade w istocie seks dla mnie przestał istnieć. Od lat nie oglądam nawet jakiejkolwiek pornografii, nawet gdy bywała, to po 5 minutach wyłączałem, bo mnie to nudziło, w głębi serca jakoś odpychało w swojej zwulgaryzowanej postaci. Onanizm zanikł lata temu. W głębi serca jednak cieszę, się, że jestem wolny od przymusu popędu seksualnego, ponieważ lubię mieć kontrolę nad sobą, niestety straciłem kontrolę w innych sprawach. Czasem chciałbym z kimś porozmawiać, przytulić się tylko, ale w istocie nie ma nikogo. Co więcej po Holandii w zasadzie popadłem w izolacje samotności. Od lat nie prowadzę żadnego życia towarzyskiego, w moim mieście choć są osoby, z którymi mógłbym się spotkać, to wpadłem w swoją sztywną, egoistyczną rutynę i przymus. Muszę to, tamto, ćwiczenia, spacery, gotowanie, handame muzyka, obowiązki domowe, praca tak mijają dni. Z pewnością nie jestem aseksualny od urodzenia, jednak myślę, że wskutek moje zaburzonego podejścia do seksualności, doświadczeń i innych priorytetów, zajęć seksualności zanikła, libido zamarło. Mam wrażenie, że ciało ciągle jest zmęczone, pewnie stąd zanik libido, ponadto problemy z depresją, niedobory snu i oczywiście nieustanny stres. Jednak sam określam siebie jako kogoś w zasadzie aseksualnego, w końcu jest to brak zainteresowania seksem. Szanuje seksualności jako część życia człowieka, ale uważam, ze to domena innych, mi to nie jest potrzebne po prostu...

Niedawno napisałem te słowa, jednak ostatnie problemy ze zdrowiem, pobyt w szpitalu, konsulacie z lekarzami i badania rzuciły kolejne światło na jedną  przyczyn mojej nabytej aseksualności. Przy czym to tym napisze przy innej okazji. Z pewnością jednak nauczyłem się żyć bez seksu i czuję, wręcz wiem, ze jest on mi zbędny.

wtorek, 13 sierpnia 2019

Jezus Chrystus postać historyczna


Źródła
Mówiąc o historycznym Jezusie trzeba zacząć od źródeł, ich wiarygodność jest cały czas dyskutowana. Badacze uznają, że napisanie biografii Jezusa jest rzeczą niemożliwą, wynika to z luk w źródłach oraz samej natury źródeł oraz czasów w jakich powstały. W Ewangeliach znajdują się fakty z życia Jezusa oraz ich interpretacje dokonane przez apostołów, ewangelistów i pierwotne wspólnoty. Warto przy tym pamiętać, że interpretacja nie oznacza deformacji.
Źródło Quelle (źródło mów pańskich) zawiera spisane prawdopodobnie przez uczniów Jezusa niezależnych od Marka i spoza jego kręgu, jest zachowane u Mateusza i Łukasza. Było ono pisemną redakcją nauk Jezusa o Królestwie Bożym, konieczności nawrócenia w kontekście czasów eschatologicznych. Zawierała modlitwę Ojcze nasz, błogosławieństwa, Jezus nosił tam tytuł Syna Człowieczego, ale pominięto wydarzenia z jego życia. Istnienie Jezusa potwierdzają również ewangelie synoptyczne. U Marka Jezus jest bardzo ludzki, odczuwa gniew, strach, przedstawiony jako człowiek, ale przy tym jest Mesjaszem, Synem Bożym. U Mateusza Jezus według ciała należy do narodu wybranego. Obietnice z Starego Testamentu wypełnia przez swoją naukę i dzieła. Łukasz ukazuje kontekst historyczny czasów Jezusa, pojawiają się postaci Oktawiania, Poncjusza Piłata, Kajfasza, Filipa tetrarchy, dość dobrze zna topografię Palestyny. Z kolei u Jana wydarzenia z życia Jezusa mają głębszy sens chrystologiczny i zbawczy, jest On boskim wysłannikiem, Bogiem wcielonym. Dalszymi źródłami bardziej pośrednimi są Dzieje Apostolskie, Listy Pawła. Na uwagę zasługuje również Ewangelia Tomasza, zbiór 114 wypowiedzi Jezusa datowany na połowę I wieku.
Na uwagę zasługują źródła pozachrześcijańskie. Wiele kontrowersji wzbudza Testimonium flavianum, uznawana jest za interpolację chrześcijańska. Istnieje jednak arabską wersję u Agapiusza, wydaje się bliższa oryginałowi Józefa. Zdaniem G. Vermesa tylko hiperkrytyczni uczeni twierdzą, że cały fragment jest fałszywy. On jak i większość znawców obrała kurs pośredni przyjmując tylko część testimonium za autentyczną.
Należy skupić uwagę na dwóch wyrażeniach, którymi Józef charakteryzuje  Jezusa – jako „człowieka mądrego” i kogoś który „czynił rzeczy niezwykłe.” Oba wyrażenia są pochlebne. Szkic Józefa jest obiektywny i chłodny.
       Ponadto mamy drugą wzmiankę: o egzekucji człowieka imieniem Jakub którego identyfikuje jako brata Jezusa zwanego Chrystusem. Ta lakoniczna notka świadczy, że Jezus był postacią znaną. Bez względu na to jak daleko poszła ręka redakcyjna chrześcijan, pozostaje faktem że historyk żydowski potwierdza graniczne daty życia Jezusa i Jego reputację cudotwórcy.
Z kolei Lucjan z Samosaty uznawał Jezusa za sofistę, maga, szarlatana, wędrownego nauczyciela objaśniającego księgi. Jego zdaniem Jezus za rozpowszechnianie wiary mesjańskiej został ukrzyżowany. W Talmudzie wersji babilońskiej Jezus jest zabity w święto Paschy, przez ukamienowanie, ponieważ zwiódł wielu swoją magią. Ponadto jest jeszcze przekaz Toledot Jessuah (rabiniczna wykładnia nauk Jezusa) gdzie Jezus jest przedstawiony w bardzo negatywnym świetle.
Pośrednio na historyczność Jezus wskazują judeochrześcijanie, m. in. ebionici, nazarejczycy, którzy uznawali Go za syna Marii i Józefa, który stał się Synem Bożym w momencie chrztu. Informacje o Jezusie podaje również Tacyt w Rocznikach, ponadto Celsus, Swetoniusz, Pliniusz Młodszy.

Poglądy historyków

Historycy uznający istnienie Jezusa widzą w nim Żyda, bardziej reformatora religijności niż założyciela nowej religii. Nie ma pewności co do tego co dokładnie mówił Jezus, jest to bardzo trudne do ustalenia. Oto kilka rekonstrukcji historycznego Jezusa:
rewolucjonista, który miał poprowadzić do powstania przeciw Rzymowi, cudotwórcę i maga Jezus jako powiązany z esseńczykami lub szkołą Hillela, wędrowny nauczyciel ( później rabbiego) z Galilei. G. Vermes uznaje Jezusa za charyzmatyka, świętego męża. J. D. Crossan uznaje Jezusa za chłopskiego cynika, taumaturga, maga, przy czym słowo magia nie ma tu pejorarywnego znaczenia. Jest określeniem autentycznego fenomenu religijnego, osoby praktykująca taką magię w sposób indywidualny i osobisty miały monopol lub panowanie nad boskimi mocami. Odnośnie Jezusa powstało wiele teorii podważających Jego istnienie.
Teoria mitologiczna kwestionuje istnienie Jezusa, wynika z filozofii materialistycznej bądź idealistycznej. Chrystus jest historyzacją mitu, mitu lunarnego lub deifikacją Jezusa. Jezus istniał, ale był żydowskim działaczem nacjonalistycznym o wielkiej fantazji religijnej. Po jego śmierci uczniowie ogłosili Zmartwychwstanie. Inni twierdzą, że Jezus został wymyślony przez protoewangelistów i został połączony z mitami o herosach.
Według Hegla Jezus jest personifikacją różnych idei religijnych. Inna teoria głosi, że chrześcijaństwo i Chrystus wzięło się z synkretyzmu religii Bliskiego Wschodu: judaizmu, religii esseńczyków, sekty nazarejczyków, religii perskiej bądź upersonifikowanej idei cierpiącego boga np. Ozyrysa, Attisa. Jezus uznawany jest również jako personifikacja mitu astralno-solarnego. Część badaczy zaczęła rozróżniać Jezusa historii i Chrystusa wiary. R. Bultmann uznał, że Jezus trzeba szukać w jego własnym żydowskim środowisku. Wspólnoty chrześcijańskie poddały Jezusa swoim własnym interpretacjom. Uznał, że Jezus był i nic ponadto nie da się o Nim powiedzieć. Jednak znaleźli się badacze, którzy podjęli się próby rekonstrukcji historycznego Jezusa. Wydarzenia z jego życia opisane w ewangeliach uznano za przedpaschalne i podjęto się badania pism Nowego Testamentu oraz apokryfów.

Jezus i jego czasy

W czasach w których żył Jezus popularni byli tzw. boscy ludzie (theoi anres), byli popularnymi cudotwórcami działali od I wieku p.n.e. w Grecji, Syrii, Azji Mniejszej, wędrowali od miasta do miasta i zachwycali swoimi cudami. Ludzie widzieli w nich inkarnację boskich sił. Przykładem takich postaci byli Apolloniusz z Tyany, pitagorejczyk, który leczył i wskrzeszał zmarłych. Cudów dokonywał również Szymon Mag z Samarii, który rywalizował z Piotrem i stoczył z nim pojedynek. Szymon i Apolloniusz długo cieszyli się popularnością wśród pogańskiej ludności imperium. W I wieku p.n.e. i I wieku n.e. W Judei pojawiało się wielu uzurpatorów, proroków, rozbójników. Przykładem był Teudas, pewien prorok zwany Egipcjaninem, Jezus syn Ananiasza. Wszyscy oni budzili wiele niepokoju w Judei. W judaizmie tych czasów popularni byli tzw. mężowie Boży, którzy byli  medium, przez które zwykły Izraelita mógł wejść w kontakt z Bogiem. Ludzie ci mogli mówić w imieniu Bóstwa. Do tej kategorii należeli prorocy i jasnowidze, tacy jak Eliasz i Elizeusz, którzy byli czczeni jako cudotwórcy (ich cuda: ogień z nieba, rozmnożenie ziarna uleczenie z trądu, wskrzeszenie małego dziecka.
Najbardziej znanymi i bliższymi czasom Jezusa byli: Choni Zakreślający Kółka, jego 2 wnukowie oraz Chanina ben Dosa. Choni - w Misznie i Talmudzie jest czczony jako święty chasyda, jego modlitwa miała wielką moc, proszono go o modlitwę w czasie suszy, aby sprowadził deszcz. Dwaj wnukowie Choniego (Chilkia i Chanan Ukryty) mieli reputację charyzmatycznych  wywoływaczy deszczu, przy tym byli bardzo skromni, oderwani od świata i pokorni. Ich charakterystyczną cechą było ubóstwo. Chasydzi żyli w zupełnej obojętności wobec ziemskiej własności i chętnie dzielili się tym co mieli.
Chanina ben Dosa, Galilejczyk z I wieku, był trochę młodszy od Jezusa. Źródła rabiniczne opisują go jako słynącego z pobożności, uzdrowiciela i pana nad mocami ciemności. Mógł leczyć nawet na odległość, jego moc płynęła ze swobodnej modlitwy. W czasie jednej z modlitw został ukąszony przez węża i nic mu się nie stało. W zwyczaju chasydzkim bardziej skupiano się na  pobożności i moralności niż na rytuale. Chanina dotknął martwego węża i przez to stał się nieczystym. O innym chasydzie mówiono, że nie znał prawa biblijnego w tej dziedzinie, inny lekceważąco mówił o kwestiach nieczystości. Chasydzi potrafili być bardzo niezależni w Prawie, odmiennie je postrzegali, nie okazywali żadnego znaku powagi w dziedzinie czystości rytualnej. Chanina nie zostawił po sobie żadnych pism, przypisuje się mu te słowa: to nie wąż zabija, a grzech. Faryzeusze potrafili zarzucić Choniego zuchwałość wobec Boga, ale nie podjęli bardziej radykalnych kroków. Chanina był powszechnie chwalony, nadal był modelem, według Raba Dimiego (nauczyciel z IV wieku) Chanina został ogłoszony przez głos z nieba synem Bożym. Chanina jest uznawany nawet za nowego Eliasza. Jest wiele pochwalających komentarzy, ale zdarzają się też uszczypliwe, pełne zazdrości. Żydzi epoko międzytestamentowej i rabinicznej otaczali Chaninę, Choniego i innych żydowskich charyzmatyków prawdziwą czcią.

Jezus i Jego nauczanie

Przedstawiając nauczanie Jezus skoncentruję się na pracy J. D. Crossana Historyczny Jezus, kim był i czego nauczał. W swojej pracy uznał, że świadectw odnośnie Jezusa jest bardzo wiele, aby wszystko to uporządkować zastosował specjalną metodę. Polega ona na analizie wielokrotnie poświadczonych zespołów z pierwszej warstwy chronologicznej (lata 30-60 r.) tradycji Jezusa. Jezus z Nazaretu był galilejskim charyzmatykiem, którego zabito około 30 roku n.e.
Z pism dotyczących Jezusa wyłaniają się Jego dwie wizje jako sapiencjalnego i apokaliptycznego. Faktem historycznym jest przyjęcie przez Jezusa chrztu z rąk Jana, Jezus akceptował Jana jako proroka, ale po jego śmierci odszedł od apokaliptycznej wizji Jana, w której Bóg nadejść miał jako Sędzia. Jezus szybko rozwinął własne, odrębne przesłanie i stworzył nowy ruch. W centrum Jego nauki było Królestwo Boże. Mówiąc o sobie używał terminu syn człowieczy. W języku aramejskim był to sposób pośredniego mówienia o sobie, syn człowieczy to synonim człowieka. Ponadto mógł oznaczać ogólnie każdego człowieka, istotę ludzką. Jednak ten termin ewoluował i stał się Jego tytułem. Jezus nie był apokaliptycznym ascetą. Wychodził do ludzi porzuconych i pogardzanych przez ogół społeczeństwa. Spotykał się z biedakami, celnikami i prostytutkami i głosił im Dobrą Nowinę. Miał luźne podejście do przepisów żydowskich odnośnie jedzenia oraz szabatu. Ważniejsze było to co wewnętrzne czyli autentyczna duchowość wypływająca z serca, którą stawiał ponad drobiazgowymi przepisami religii i rytualizmem. Przepisy odnośnie pokarmu były dla niego mało znaczące, z pewnością oburzało to faryzeuszy. Jezus postulował tzw. otwarty stół, zniesienie hierarchii i podziałów między ludźmi. Uczył, że Królestwo jest dla tych którzy są jak dzieci, można to było interpretować jako Królestwo pokornych, niewinnych, nowych, ale pierwotnie oznaczało tych którzy nie mieli nic. Jezus mówiąc o królestwie używał paradoksów w przypowieściach o ziarnku gorczycy, chwaście, zaczynie, perle i skarbie. Mówił o królestwie dosłownie nędzarzy, do nich kierował błogosławieństwa, było to królestwo ludzi niepożądanych w ówczesnym świecie. Krytykował posiadanie dóbr ziemskich. Uważał, że Królestwo jest tu i teraz. W świetle nauki o Królestwie ujawniała się natura Prawa, miało ono być interpretowane w świetle miłości. Nie przestawało ono obowiązywać. „Szabat istnieje dla człowieka, a nie człowiek dla szabatu” (Mk 2:27). Wymagania miłości bliźniego są o wiele większe, niż wymagania Prawa. Podkreślał On że miłości do Boga nie można oddzielić od miłości do bliźniego wzywał aby naśladować miłosierdzie i dobroć Boga. Występował przeciw legalistycznej interpretacji Prawa. Zbawienie jest związane z panowaniem Boga, a nie z Prawem. Jezus wzywał do rozpoznania obecności królestwa, łatwo termin ten odnoszono do apokaliptyki. Królestwo apokaliptyczne należało do przyszłości, zależne było od interwencji Boga, który ustanowi sprawiedliwość i pokój. Królestwo sapiencjalne znajdowało się tu i teraz, wstępem do niego była mądrość, dobro, wolność i równość. Jezus wydawał się mówić właśnie o tym drugim królestwie. Podsumowaniem tego jakie ma być Królestwo jest Modlitwa Pańska.
Jezus wzywał aby nie troszczyć się o jedzenie i ubranie. Królestwo ma egalitarny charakter, wobec tego zróżnicowanie społeczne, polityczne, religijne stawały się anachroniczne. W sprawie rozwodu twierdził np. że honor nie jest jedynie udziałem mężczyzn, należał się on także żonie, wynika z tego że sprawę honoru w równym stopniu dotyczyła obu płci. Wzywał aby być służyć innym z pokorą. Podkreślał konieczność wybaczania i pokory wobec przemocy. Królestwo było sposobem życia w teraźniejszości. Magia/taumaturgia jaką praktykował Jezus z kolei była wyzwaniem dla legitymizowanej władzy duchowej. Jezus należał do tradycji Eliasza i Elizeusza, był uzdrowicielem i egzorcystą. W cudach jakich dokonywał Jezus wielką rolę odgrywała wiara uzdrowionych. Przeciwnicy zarzucali niezależnym cudotwórcom uprawianie magii i szarlatanerii
Uczniami Jezusa byli mężczyźni i kobiety, głównie z Galilei. Od swoich uczniów wymagał zdecydowanego pójścia za Nim. Zwracał uwagę na trud bycia Jego uczniem, wzywał do całkowitej zmiany swojego życia, porzucenia wszystkiego. Jego wspólnota niosła nowy porządek, w którym nie było bogactw, podziałów i pogardy dla ludzi. Sam Jezus całkowicie poświęcił się głoszeniu Królestwa, m. in. z tego wynikało Jego bezżeństwo.
Jezus posyłał swoich uczniów na misję parami, prawdopodobnie kobietę i mężczyznę jako misjonarzy. Jezus postulował wspólnotę wolną, nie uznającą ograniczeń wynikających z płci. Uczył o wspólnocie stołu, gdzie wszyscy byli równi, a on było gospodarzem i sługą. Celem misji było uzdrawianie i świadczenie o Królestwie, uczniowie odwiedzali przede wszystkim galilejskie wioski. Jezus ciągle wędrował, nie miał stałego miejsca. Sam widział w sobie proroka, podkreślał żywą obecność Boga. Z pewnością zdawał sobie sprawę z ryzyka swojej misji gdy wyruszał do Jerozolimy ze swoim orędziem. Według Crossana tzw. oczyszczenie świątyni było symbolicznym jej zniszczeniem. Znaczna część historyków uznaje, że właśnie wystąpienie w świątyni było wystarczającym powodem aby aresztować Jezusa, a potem Go stracić Warto pamiętać, że nadzór nad świątynią sprawowali Rzymianie. Kajfasz i Piłat współdziałali ze sobą w razie niepokojów. Sąd przed Żydami, był wstępem do osądzenia przez Rzymian, którzy ukrzyżowali Jezusa. Pewne jest, że Jezusa ukrzyżowano gdy prefektem Judei był Poncjusz Piłat, człowiek który według Józefa Flawiusza nie wiele potrzebował aby bezwzględnie tłumić wszelkie oznaki niezadowolenia wśród Żydów. Miało to miejsce najprawdopodobniej 14 dnia miesiąca nisan około 30 roku n. e. Niedługo po Jego śmierci, Jego uczniowie zaczęli głosić, że widzieli Go żywego.

Podsumowanie

W połowie I wieku zwolennicy Jezus zbierali Jego wypowiedzi, które traktowano jako słów Boskiej Mądrości ponadto powstał też opis męki.
Historycznego Jezusa można zrozumieć na tle współczesnego mu judaizmu, ten z kolei był bardzo bogaty i zróżnicowany. Można mówić o judaizmie zamkniętym, trzymającym się mocno tradycji i niechętnym hellenizmowi oraz judaizmie otwartym, który był bardziej liberalny i gotowy na interakcje z hellenizmem. Między nimi istniało wiele form pośrednich, Jezus jest uznawany za przedstawiciela nurtu otwartego judaizmu.
Jezus realizował swoją naukę w praktyce i do tego nawoływał swoich zwolenników. Całą swoją publiczną działalność poświęcił głoszeniu Królestwa Bożego, według historyków Jego działalność trwała przez co najmniej rok, maksymalnie trwała 3 lata. Jezus głosił religijny i ekonomiczny egalitaryzm, negował hierarchie i patronackie reguły religii żydowskiej i władzy rzymskiej. Zdaniem Crossana zawsze będzie wielu Jezusów historii, wszystko to jest rekonstrukcją minionych dziejów. Z kolei w ciągu dziejów chrześcijaństwa Chrystus teologii przysłonił historyczną postać Jezusa. Nie oznacza to jednak rozdźwięku między Jezusem a Chrystusem. W Ewangeliach Jezus był opisywany i interpretowany. Według M. Eliade sytuacja wygląda podobnie jak z Buddą, Zaratusztrą i innymi. Postaci uznawane za założycieli danej religii stają się wzorcami dla wyznawców, jest to zupełnie naturalne, że po upływie kilku generacji żadna autentyczna biografia sławnej postaci nie przetrwa w pamięci zbiorowej. Ostatecznie staje się ona archetypem tzn. wyraża jedynie cnoty i stanowi pewien model, który starają się wcielać wyznawcy.

Na koniec przytoczę słowa prof. Gezy Vermesa o Jezusie: Miał siłę i żelazny charakter wcześniejszych proroków. Okazywał miłość dzieciom, które według Niego były wzorem dla szukających Królestwa Bożego, przyjmował kobiety, współczuł i leczył chorych, wyciągał rękę do wyrzutków społeczeństwa. Potrafił się oburzać, wpadać w gniew gdy ludzie nie rozumieli Jego słów. Jezus był człowiekiem ze stali i ciepłym zarazem, w pełni oddanym Bogu, którego doskonałość i miłosierdzie polecał naśladować. Jezus podkreślał ważność Tory, przyznawał pierwszeństwo najbardziej wewnętrznym aspektom pobożnościTwarz tego Jezusa, prawdziwie ludzkiego, całkowicie teocentrycznego, żarliwie natchnionego wiarą i pod władczym impulsem tego, co tu i teraz, odcisnęła się tak głęboko w umysłach jego uczniów, że nawet druzgocący cios krzyża nie mógł przerwać jego stałej, prawdziwej obecności. To ona zmusiła ich do kontynuowania w jego imię swojego posłannictwa uzdrowicieli, egzorcystów i głosicieli Królestwa Bożego.

Osobiście uważam Jezusa duchowego nauczyciela, który wskazywał ludziom drogę do Boga, boskości ukrytej we wnętrzu każdego z nas. Królestwo Boże jest tu i teraz w naszym wnętrzu, gdy pozwolimy mu kiełkować i rozwijać się, obejmie cały świat jaki postrzegamy. Wtedy zacznie się życie w Pełni i Radości. Jezus Chrystus, przebudzony  tak jak Sidharta Gautama Budda i wielu innych na przestrzeni wieków wskazali drogę ludziom. Nie potrzebowali kultu, czci i modlitw. W istocie najważniejsza jest ich nauka.



Bibliografia:
Crossan, J.,D., Historyczny Jezus. Kim był i czego nauczał, tłum. M. Stopa, Warszawa 1997.
Eliade, M., Historia wierzeń i idei religijnych, tłum. S. Tokarski t. 2, Warszawa 1989.
Vermes, G., Twarze Jezusa, tłum. J. Kołak, Kraków 2008.



niedziela, 4 sierpnia 2019

Pokaźna garść cytatów z tekstów chrześcijańskich gnostyków

Postanowiłem wrzucić same cytaty, bez komentarza, tak by każdy mógł zorientować się wstępnie o odmiennym charakterze gnozy chrześcijańskiej. Jest mi ona najbliższą drogą duchową.


Ewangelia Marii Magdaleny

13. Czym jest grzech świata?
14. Nauczyciel powiedział:
15. „Nie ma grzechu.
16.       To wy sprawiacie, że grzech istnieje,
17.       kiedy działacie zgodnie ze zwyczajami
18.       swej zepsutej natury;
19.       w niej tkwi grzech.
20.       Dlatego to Dobro zstąpiło między was.
21.       Współdziała ono z żywiołami waszej natury,
22.       tak, by połączyć ją ponownie z jej korzeniami”.
23.       Potem ciągnął dalej:
24.       „Dlatego to chorujecie
25.       i umieracie:
26.       jest to skutkiem waszych czynów;
27.              to, co czynicie, oddala was od korzeni natury.
28.              Kto potrafi niech zrozumie
EwMr 7, 13-28

1„Przewiązanie do materii
2.  wzbudza namiętność przeciw naturze.
3. Tak w całym ciele rodzi się udręka;
4. dlatego to powiadam wam:
5. »Trwajcie w harmonii...«
6. Jeśli straciliście równowagę,
7. czerpcie natchnienie z przejawów
8. swej prawdziwej natury.
9. Kto ma uszy,
10.  niechaj słucha.”
11. Rzekłszy to, Błogosławiony
  12. pozdrowił ich wszystkich, mówiąc:
13. „Niech pokój będzie z wami - niech mój Pokój
14. powstanie i wypełni się w was!”
EwMr 8, 1-14

1.Nie narzucajcie żadnej reguły
2. Prócz tej, której byłem Świadkiem.
3. Nie dodajcie praw do praw tego, który ofiarował Torę,
4. By nie stać się ich niewolnikami
EwMr 9, 1-4
19. Pójdźmy głosić Ewangelię,

20. Nie starając się ustanawiać innych praw i przykazań

21. Poza tym, którego sam był Świadkiem.
EwMr 18, 19-21


Ewangelia Marii Magdaleny, przekład i komentarz Jean-Yves Leloup, z francuskiego przełożył Paweł Sachse, Wrocław 2006


Ewangelie Tomasza


2. Rzekł Jezus: "Niech ten, który szuka, nie ustaje w poszukiwaniu aż znajdzie. I gdy znajdzie, zadrży, a jeśli zadrży, będzie się dziwił i będzie panował nad Pełnią".

6. Zapytali Go uczniowie Jego: "Czy chcesz, abyśmy pościli? W jaki sposób mamy modlić się, dawać jałmużnę i przestrzegać przepisów odnośnie do jedzenia?" Rzekł Jezus: "Nie kłamcie, nie czyńcie tego, czego nienawidzicie - wszystko jest jawne w obecności nieba. Nie ma bowiem niczego ukrytego, co nie zostanie odkryte i niczego tajnego, co nie może być ujawnione".

8. I rzekł: "Człowiek jest podobny do rozumnego rybaka. Ten, gdy wrzucił swą sieć do morza, wyciągnął ją z morza pełną małych ryb. Wśród nich rozumny rybak znalazł dużą, ładną rybę. Wyrzucił wszystkie małe ryby do morza, a bez trudu wybrał dużą rybę. Kto ma uszy do słuchania, niech słucha":


14. Rzekł im Jezus: "Jeśli pościcie, tworzycie sobie grzechy, a jeśli się modlicie, będziecie skazani. Jeśli dajecie jałmużnę, wyrządzicie krzywdę swoim duchom. Jeśli wychodzicie do jakiejkolwiek prowincji, i jeśli wędrujecie po wioskach, i jeśli was przyjmują, to jedzcie, co przed wami położą, uzdrawiajcie chorych, którzy są wśród nich. Bowiem to, co wejdzie do waszych ust, nie zanieczyści was, ale to, co wychodzi z waszych ust, jest tym, co was zanieczyści".

18. Rzekli uczniowie do Jezusa: "Powiedz nam, w jaki sposób nastanie nasz koniec?" Odrzekł Jezus: "Odkryliście już początek, aby poszukać końca; tam bowiem, gdzie jest początek, tam będzie i koniec. Błogosławiony, kto stanie na początku - pozna koniec i nie zakosztuje śmierci".


22. Jezus zobaczył malców pijących mleko. Rzekł do swych uczniów: "Te maleństwa pijące mleko podobne są do tych, którzy weszli do królestwa". Spytali Go: "Jeśli staniemy się małymi, wejdziemy do królestwa?" Odrzekł im Jezus: "Wejdziecie, jeśli macie zwyczaj czynić dwa jednością i stronę wewnętrzną czynić tak, jak stronę zewnętrzną, a stronę zewnętrzną tak, jak wewnętrzną, stronę górną jak stronę dolną, i jeśli macie zwyczaj czynić to, co męskie i żeńskie jednością, aby to, co jest męskie nie było męskim, a to, co jest żeńskie nie było żeńskim; jeśli będziecie mieli zwyczaj czynić oczy jednym okiem, a jedną rękę dacie w miejsce ręki i nogę w miejsce nogi, i obraz w miejsce obrazu - wtedy wejdziecie do królestwa.

25. Rzekł Jezus: "Kochaj swego brata jak swą duszę, strzeż go, jak źrenicę swego oka".

42 Rzekł Jezus: "Bądźcie tymi, którzy przechodzą mimo!"

48. Rzekł Jezus: "Jeśli dwaj zawrą pokój między sobą w tym samym domu, to powiedzą górze: 'Posuń się!', i ona się posunie".

49. Rzekł Jezus: "Błogosławieni samotni i wybrani - wy znajdziecie królestwo, ponieważ pochodząc z niego, ponownie tam wejdziecie".

58. Rzekł Jezus: "Błogosławiony człowiek, który cierpiał - znalazł życie".

67. Rzekł Jezus: "Kto zna Pełnię będąc pozbawionym siebie, cierpi z braku Pełni".

69. Rzekł Jezus: "Błogosławieni, którzy znienawidzili siebie w swych sercach. Oni są tymi, którzy poznali Ojca w prawdzie. Błogosławieni głodni, aby nasycili żołądek tego, który pragnie".

80. Rzekł Jezus: "Kto poznał świat, znalazł ciało. Kto zaś znalazł ciało, tego świat nie jest wart".

87. Rzekł Jezus: "Nieszczęsne jest ciało, które zależy od (innego) ciała i nieszczęsna dusza, która zależy od tych dwu".

94. Rzekł Jezus: "Kto szuka, znajdzie, a kto puka, otworzą mu".

106. Rzekł Jezus: "Gdy macie zwyczaj czynić dwoje jednością, staniecie się synami człowieczymi i powiecie: 'Góro przesuń się', ona się przesunie".

108. Rzekł Jezus: "Kto napił się z mych ust, stanie się takim, jak ja. Ja sam stanę się nim i tajemnice zostaną mu objawione".

112. Rzekł Jezus: "Biada temu ciału, które zależy od duszy. Biada tej duszy, która zależy od ciała".

113. Zapytali Go uczniowie Jego: "W jakim dniu nadejdzie królestwo?" "Ono nie nadejdzie wtedy, gdy go wyczekują. Nie będą mówić: <<Oto tutaj, albo oto tam>>, lecz królestwo Ojca rozszerza się na ziemi, a ludzie go nie widzą".
114. Rzekł im Szymon Piotr: "Niech Mariham odejdzie od nas. Kobiety nie są godne życia". Rzekł Jezus: "Oto poprowadzę ją, aby uczynić ją mężczyzną, aby stała się sama duchem żywym, podobnym do was, mężczyzn. Każda kobieta, która uczyni siebie mężczyzną, wejdzie do królestwa niebios".


Tłumaczenie powstało w Zakładzie Egiptologii Uniwersytetu Warszawskiego z koptyjskiego oryginału: Evangelium nach Thomas. Wyd. A.Guillaumont, H.Ch.Puech, G.Quispel, W.Till, Yassah abd al. Masih. Leiden 1959. Publikowane w: Apokryfy Nowego Testamentu t.1 red. M.Starowiejski. TN KUL Lublin 1986. Str.123-133


Dialog Zbawcy


(27) Mateusz rzekł: „Panie, chcę zobaczyć miejsce życia [miejsca], w którym nie ma zła, lecz jest [światłość] czysta”.
(28) Pan (10) rzekł: „Bracie, Mateuszu, nie będziesz mógł go zobaczyć, jak długo nosisz ciało”.
(29) Mateusz rzekł: „Panie, jeśli go nie mogę zobaczyć, to pozwól mi (je) poznać.
(30) (15) Pan rzekł: „Każdy, kto poznał siebie samego, zobaczył go w każdej rzeczy, która jest tylko w nim ustanowiona, aby ją wykonał. I stał się [w ten sposób równy miejscu] temu pod względem jego dobra”.

(44) ...(20) Ja bowiem mówię wam: Prawdziwie w was przebywa Bóg (138,1) żywy [jak i wy żywymi jesteście] w nim.

(73) Juda rzekł: „Powiedz mi, Panie, jaki (5) jest początek drogi?”
(74) Rzekł: „Miłość i dobro, Gdyby jedno z tych było wśród archontów, nie byłoby wśród nich nigdy zła”.
(75 Mateusz rzekł: Panie, (10) mówiłeś nieustannie o końcu wszystkiego”.
(76) Pan rzekł : „Wszystkie sprawy, o których wam mówiłem, pojęliście i przyjęliście je w wierze. Jeśli je poznaliście, to są wasze (15) jeśli nie (poznaliście), to nie są wasze”.



Dialog Zbawcy (NHC III, 5, p. 120,1-147,24), tłum. W. Myszor, Śląskie Studia Historyczno-Teologiczne 36,2 (2003), s. 490-503.


Ewangelia Filipa
10. Światło i ciemność, życie i śmierć, prawe i lewe są sobie braćmi; są nierozdzielne od siebie (w ludziach świeckich). Toteż wśród nich dobrzy nie są dobrymi ani źli złymi, a życie ich nie jest życiem, a śmierć nie jest śmiercią.
Każdy zatem musi zacząć od rozdzielania w sobie tych aspektów.
Ci, zaś, którzy oderwali się od tego, co świeckie — stają się jednolici, wieczni.
20. Chrystus zawiera w Sobie zarówno to, co ludzkie, jak i to, co anielskie oraz to, co jest bardziej tajemne, a także Ojca.
21. Ci, którzy mówią, że Pan najpierw zmarł, a potem zmartwychwstał — mylą się. Bowiem On zmartwychwstał najpierw i potem jedynie umarł (ciałem).
Jeżeli ktoś już osiągnął Zmartwychwstanie — Ten już nie umrze. Bo przecież Bóg żyje i będzie żył zawsze.
23. Są ludzie, którzy obawiają się być wskrzeszeni nadzy. Pragną bowiem zmartwychwstania w ciele. Nie rozumieją, że noszący ciało są właśnie obnażeni (przed duchami i Bogiem).
Ci, natomiast, którzy zdejmą ubranie (cielesne), aby zostać obnażonymi (tzn. „nagimi” duszami) — tacy już nie są nadzy.
Ani ciało, ani krew nie mogą wstąpić do Królestwa Bożego.
Zatem, jakie jest to, co nie wstąpi? To, co jest na nas.
Jakie zaś jest to, co wstąpi? To, co w nas należy do Jezusa i Jego Krwi.
Dlatego powiedział: „Ten, kto nie będzie spożywał Mojego Ciała i pił Mojej Krwi, nie będzie miał życia (prawdziwego) w sobie”.
Co jest Jego Ciałem? — Logos. A Jego Krwią — Duch Święty. Kto Je otrzymał, ten ma prawdziwy pokarm, napój i odzienie. Nie zgodzę się, jeśli ktoś będzie mówił, że To Ciało nie zmartwychwstanie.
Zatem ludzie się pogubili. Jeżeli mówisz, że Ciało nie zmartwychwstanie, to powiedz mi, abym mógł ciebie szanować za rozumność: więc co zmartwychwstanie?
Mów lepiej, że Duch jest tym Ciałem, a także Światło jest Tym Ciałem. I Logos — On też jest tym Ciałem. Zatem, wszystko, co wymieniłeś jest tym Ciałem. Należy zmartwychwstać właśnie w tym Ciele, gdyż wszystko jest w Nim.
47. Pierwsi apostołowie nazywali Pana następująco: Jezus Nazarejczyk Mesjasz, co oznacza: Jezus Nazarejczyk Chrystus. Ostatnie słowo — Chrystus, pierwsze — Jezus, w środku zaś — Nazarejczyk.
Słowo Mesjasz ma dwa znaczenia: Chrystus i Król. Jezus po starohebrajsku — Zbawiciel. Nazara — Prawda. Nazarejczyk — Ten, Który pochodzi z Prawdy.
Zatem: Chrystus — Król, a więc Nazarejczyk — Król i Jezus — też Król.
62. Nie bój się ciała i nie kochaj go!
Jeśli boisz się go, to będzie nad tobą panowało.
Jeśli zaś je kochasz, to cię pochłonie i ujarzmi.
110. Ten, który poznał Prawdę, jest wolny. Człowiek wolny nie popełnia grzechu: przecież ten, kto grzeszy, staje się niewolnikiem grzechu (tzn. przede wszystkim obciąża swój los).
Prawdziwa wiedza to jak matka i ojciec (czyli mądrzy wychowawcy, doradcy i obrońcy dziecka).
Tych, którzy nie potrafią popełnić grzechu, można nazwać tymi, którzy osiągnęli wolność. Znajomość Prawdy jeszcze bardziej ich wznosi. Sprawia, że są wolni oraz wzniesieni ponad ten świat.
Jednakże tylko Miłość jest twórcza i ten, kto stał się wolny dzięki wiedzy, dzięki swojej Miłości pozostaje niewolnikiem tych, którym nie udało się jeszcze wznieść się do Wolności wiedzy. Dostarczana przez nich wiedza rozwija tych ostatnich, bowiem nawołuje ich do Wolności.
Miłość niczego nie bierze: jak ona może cokolwiek wziąć? Przecież wszystko należy do niej. Nie mówi ona: „To jest moje! To też moje!” Mówi natomiast: „To jest twoje!”
111. Miłość duchowa jest jak wino i mirra. Rozkoszują się nią ci, którzy otrzymali takie błogosławieństwo (od Boga).
Rozkoszują się nią także i ci, którzy znajdują się poza ich gronem, dopóki przebywają w towarzystwie błogosławionych. Natomiast jeżeli błogosławieni się oddalają i odchodzą, to ci, co nie są błogosławieni, zanurzają się znów w swoim fetorze.
Samarytanin niczego nie dał rannemu oprócz wina i oliwy. Tymczasem to nie było nic innego, jak właśnie błogosławieństwo. Wyleczył on w ten sposób rany.
I miłość zakrywa mnóstwo grzechów.
123. [...] Logos powiedział: „Jeśli poznacie Prawdę, ona uczyni was wolnymi”.
Niewiedza to niewolnictwo. Wiedza to Wolność.
Szukając Prawdy, odnajdujemy jej nasiona w samych sobie.
Kiedy zaś połączymy się z Nią, wówczas przyjmie nas do Pierwotnej Jaźni.
redaktor przekładu w języku rosyjskim i autor komentarzy Władimir Antonow Przekład: Irina Lewandowska. Źródło: http://www.swami-center.org/pl/text/Ewangelia_Filipa.html
 
Księga Tomasza
(ten) „który nie poznał siebie, nie poznał niczego. Ten zaś, kto poznał siebie samego, już osiągnął wiedzę o głębi wszystkiego.”

Księga Tomasza (NHC II, 7 p. 138,1-145,23), tłum. W. Myszor, Śląskie Studia Historyczno-Teologiczne, 30 (1997), s. 224-231.
 Apokryf Jakuba (poniższe tłumaczenia ks. Wincentego Myszora)

Błogosławieni będą ci, którzy zbawią się w wierze tej nauki.
Odważcie się opierać ciału, o wy których duch otacza, obwarowuje was.5,21-23
Zaprawdę powiadam wam, nikt nie będzie zbawiony jeśli nie [uwierzy] w mój krzyż [ ci zaś] którzy uwierzyli w mój krzyż – ich jest królestwo boże 6, 2-7.
Zaprawdę mówię to wam, że nikt nie zbawi się z tych, co boja się śmieci. Królestwo Boże bowiem należy do tych,. co śmierć sobie zadali.Stańcie się lepszymi ode mnie, upodobnijcie się do syna Ducha Świętego. 6, 14-21
Śpieszcie się dla dokonania waszego zbawienia bez zachęcania was, lecz wy przygotujcie samych siebie i jeśli to możliwe wyprzedzajcie mnie samego. Bowiem podobnie będzie was Ojciec miłował. 7,10-16
Bądźcie gorliwymi wobec słowa (logos). Słowo bowiem wyraża się najpierw stanem, którym jest wiara (pistis), drugim jest miłość (agape), trzecim uczynki. 8,10-14
Jakubie, powiedziałem: „Zbaw się.” 8,38
Słuchajcie, zrozumcie gnozę, miłujcie życie, a nikt nie będzie was prześladował, ani nikt nie będzie was dręczył poza wami samymi. 9,18-23
Wasze jest życie, radujcie się i weselcie jak dziecko boże. 10,32
Rzekł: Dlatego mówię to wam, abyście poznali siebie. 12,20
Krzyż jest znakiem życia: 5,33-6,5

Ewangelia prawdy wypisy lub skróty.

Jedność jest doskonałością
nawrócenie i skrucha drogi do boskiego źródła: zmiana myślenia oraz zmiana postępowania
Dlatego miłosierny, wierny Jezus stał się cierpliwym, przyjął cierpienia, aż przejął tę księgę, ponieważ wie, że śmierć jego jest życiem dla wielu (…) Ogłosił polecenia Ojca na krzyżu (…) Poniżył siebie aż do śmierci, aby życie wieczne ubrać na siebie. Gdy zdjął z siebie łachmany podległe zniszczeniu, przybrał niezniszczalność, to czego nikt nie może mu odebrać 20,10-14; 28-34
Człowiek bez gnozy jest stracony. 20,34-37
Miejsce bowiem gdzie istnieje nienawiść i niezgoda jest niedostatkiem, miejsce zaś, gdzie istnieje jedność jest doskonałością 24,25-28 Dalej że poznanie ojca uwalnia od niedostatku
Przez jedność każdy jeden odnajdzie siebie, przez gnozę oczywiści się z wielości ku jedności, wchłaniając materię w siebie samego na wzór ognia - i jak ciemność znika przez światło., śmierć przez życie 25,10-19


Wypowiedź o zmartwychwstaniu:

Świat jest iluzją 48,27-28
Zbawiciel wchłonął śmierć (…) opuścił bowiem świat który przemija. On przemienił się w niezniszczalny eon i wzniósł się wchłonąwszy to, co widzialne przez to, co niewidzialnie i dał na drogę do naszej nieśmiertelności. 45,14-23
(…) Zmartwychwstanie (…) ono jest prawdą, tym co pewne i objawieniem tego, co istnieje oraz zmianą rzeczy w nowe. 48,33-39

O Reginosie )(...) uwolnij się od podziałów i więzów, a już posiadłeś zmartwychwstanie 49,11-16
Nie należy nakłaniać do tych prawda, ponieważ to dziedzina wiary
Ciało materialne nie powstanie: 47,33
Czym jest zmartwychwstanie: Ono jest prawdą, tym co pewne i objawieniem tego, co istnieje (…) i przeobrażeniem (metabole- zmiana, przejście) w nowe 48,34-39.